wtorek, 11 lutego 2020

Krótkie opowiadanie o Świętym Walentym


Każdy z nas kogoś lub coś kocha, a jak jeszcze nie kocha, to kiedyś w końcu pokocha, prawda? W naszym życiu z pewnością znajdziemy mnóstwo ludzi, zwierząt a nawet rzeczy, bez których sobie go nie wyobrażamy, chcemy zawsze mieć ich blisko. Co by się stało, gdyby ktoś tej miłości nam zakazał? Gdyby powiedział, że od dzisiaj nie możemy kochać nikogo i niczego? Nie wiem jak wam, ale mnie byłoby z tego powodu niewyobrażalnie smutno...

Dzisiejsza opowieść to historia właśnie o miłości. Miłości, zakazach, związanymi z tym wszystkim konsekwencjami oraz z mężczyzną, który nosił naprawdę długie i niespotykane imię. 

Walenty od małego kochał innych ludzi, a kiedy trochę podrósł, dał tej miłości upust i zaczął kształcić się na lekarza. Po jakimś czasie doszedł do wniosku, że dbanie o ciała innych to trochę mało, należy również zadbać o potrzeby ich dusz i dlatego został duchownym (czyli po prostu księdzem). Walenty zamieszkiwał Cesarstwo Rzymskie, którym zarządzał jak sama nazwa wskazuje - cesarz, Klaudiusz II Gocki. Cesarz jak to cesarz, pan i władca dużego ziemskiego obszaru, miał trochę dziwactw, jak każdy kto czymś rządzi i władza uderzy mu do głowy, a nie ma przy sobie nikogo wystarczająco mądrego, aby go pilnował. Oprócz urojeń na temat zdobywania coraz to nowszych krajów, postanowił zakazać ślubów swoim żołnierzom, czy też jak w tamtym obszarze ich nazywano - legionistom. Pomyślcie tylko! Człowiek walczy, męczy się dla kogoś innego, może w każdej chwili zginąć i nawet nie może poślubić osoby, którą kocha, bo jakiś tam sobie cesarz tak postanowił! 


No i tutaj na scenę wkracza właśnie Walenty, który w międzyczasie został biskupem, a który jak już wiemy, po prostu kochał innych i miłość, i nic go tak nie drażniło, jak miłosne przeszkody. Po kątach, w tajemnicy - rachu ciach! i zaczął udzielać ślubów tym nieszczęsnym legionistom i ich narzeczonym.

Radość nie trwała wiecznie - słuchy o potajemnych małżeństwach dobiegły do uszu cesarza! Bardzo się wtedy zdenerwował i rozkazał zamknąć Walentego w więzieniu.


Czekając na wyrok, Walenty poznał córkę jednego ze strażników, która była niewidoma i jego również trafiła strzała Amora. Zakochał się w niej, niestety bez szans na udany związek, ponieważ cesarz skazał go na śmierć. Zakochani pisali do siebie romantyczne listy, a ich miłość była tak prawdziwa i czysta, że uleczyła oczy ukochanej Walentego i dziewczyna odzyskała wzrok. 


W przeddzień śmierci, Walenty postanowił napisać do niej swój ostatni, pożegnalny list, który podpisał słowami: "od Twojego Walentego". Umarł 14 lutego 269 roku, ale pamięć o jego czynach i poświęceniu, przetrwała wśród ludzi zawdzięczających mu szczęście. Powtarzali historie o Walentym swoim dzieciom, dzieci z kolei własnym potomkom i tak dalej, z pokolenia na pokolenie, aż w końcu ogłoszono go świętym a w ramach zasług dla uświęcenia miłości, został patronem wszystkich zakochanych. Na jego cześć, do dzisiaj w rocznicę jego śmierci, pary i sympatie na całym świecie wręczają sobie prezenty i kartki, pieszczotliwie nazywane walentynkami, w których zapewniają się wzajemnie o swojej miłości. 

Gdzie dokładnie po raz pierwszy zaczęto obchodzić Walentynki, trudno ustalić. W Europie obchodzi się je od średniowiecza, jednak najbardziej rozpowszechniły je Stany Zjednoczone.

Dodatkowo do opowiadania przygotowałam mały serduszkowy quiz, który sprawdzi wiedzę dzieci odnośnie Walentynek. Na zakończenie zrobiłam jeszcze ćwiczenie grafomotoryczne, czyli poprawianie serc po śladach.


Quiz i ćwiczenie znajdziecie klikając poniżej:



Poprzednie materiały walentynkowe znajdziecie TUTAJ.



1 komentarz: