poniedziałek, 30 lipca 2018

Rybki - kodowanie dla maluchów


Zabawy z kodowaniem dla dzieci robią ostatnio furorę w sieci, więc i ja postanowiłam spróbować w nim swoich sił i stworzyłam kilka plansz, które możecie zaprezentować podopiecznym. Trzymając się tematyki wakacyjnej, powstało kodowanie rybkowe :)

Jak używać?

W pliku znajdziecie 14 przygotowanych przeze mnie kart z kółeczkami w 3 kolorach - żółtym, pomarańczowym i niebieskim, które odpowiadają kolorom rybek. Wszystko drukujemy, prostokąty z rybkami wycinamy. 




Dziecko dostaje pustą kartę, losuje planszę i jego zadaniem jest ustawić na pustej karcie rybki w taki sposób jak odpowiadające im kolorystycznie koła na planszy. 

W wariancie drugim, możecie wydrukować puste karty dwukrotnie i ustawiać rybki w dowolny sposób, a dziecko odwzorowuje Wasze ułożenie u siebie. 

Rybki sprawdzą się także do tworzenia rytmów :)

Plik pobierzecie poniżej:


niedziela, 29 lipca 2018

Parasole i kropelki - gra matematyczna do pobrania


Jedna kropelka, dwie kropelki, trzy kropelki... Gra dla najmłodszych na deszczowo/burzowy dzień taki jak dzisiaj ;)

W pliku znajdziecie 11 parasoli z cyframi od 0 do 10, które najlepiej wydrukować i zalaminować. Do kompletu dołączam krople deszczu. Dziecko losuje parasol, odczytuje cyfrę i dokłada odpowiednią liczbę kropelek. Możecie również poćwiczyć proste działania matematyczne z samymi kropelkami. Zabawa przyda się do utrwalenia stanu pogody, jakim jest deszcz :) 

Grę pobierzecie klikając poniżej:


czwartek, 12 lipca 2018

Poznaj swojego nauczyciela/poznaj swojego ucznia!



Świat pędzi jak oszalały, wszyscy wszędzie się spieszą i na nic nie mają czasu. Jak w takich warunkach sprawić, żeby relacja nauczyciel-uczeń trochę się ociepliła, żeby uczeń czuł, że ma w nauczycielu, szczególnie w wychowawcy wsparcie, przeświadczenie, że może na niego liczyć? 

Na początkową lekcję pt. "Poznajmy się!" przygotowałam specjalny plakat, który może przybliży wychowawców i ich wychowanków do siebie. 

Wychowawcy mogą go uzupełnić, skserować i wręczyć swoim uczniom, albo uczniowie mogą przygotować takie plakaty dla siebie i swoich nauczycieli.

Nie bądźmy dla siebie tylko cyferkami i punktami do zrealizowania :)

Mam nadzieję, że Wam się spodoba :) Plakat do pobrania poniżej:


Zakaz wstępu dla rodziców do sali przedszkolnej?



Kiedy byłam dzieckiem i uczęszczałam do zerówki, nie przypominam sobie, żeby którykolwiek z rodziców moich czy kolegów i koleżanek wchodził do sali przedszkolnej. Zamiast tego pukali oni do drzwi, pojawiała się któraś z pań i zabierała nas do środka. Tak samo było z odbieraniem, o pewnej godzinie rozlegało się pukanie, a pani Ela informowała nas, że nadszedł czas pójścia do domu.

Po latach, jako nauczyciel spotykałam się z czymś co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, a mianowicie nagminnym wchodzeniem przez rodziców do sali, ba wchodzeniem w butach, czasem po ulewie, czasem z błotem lub innymi nieczystościami. Bywało tak, że na dywanie zostawały po takim delikwencie piękne, brudne ślady, by zaraz potem bawiły się na nich i czworakowały dzieci... Wiele osób prosiło też o rozmowy na 2 minuty przed planowym rozpoczęciem zajęć, albo kiedy byłam na sali sama z 25 dzieci. Zdarzali się też rodzice, którzy próbowali zostać z płaczącym dzieckiem i zająć je zabawą, czym już całkiem wprowadzali chaos. Koleżanki po fachu opowiadały mi również o rodzicach- duchach, którzy pojawiali się znikąd bez zapowiedzi i również bez słowa dziecko cichaczem z sali wyprowadzali... 



Niektórzy rodzice na wszelkie próby zwrócenia uwagi wykazywali ogromne zdziwienie, czasem wręcz oburzenie: "Jak to? Dlaczego nie mogę wejść do sali, w której bawi się moje dziecko? Czy pani coś przede mną ukrywa? Czy coś się stało?" .

Zamierzałam napisać tylko o aspektach higienicznych wchodzenia w butach, ale w miarę pisania, doszłam do wniosku, że jeszcze kilka kwestii odnośnie samego wchodzenia przydałoby się poruszyć. Osobom, które pracują z małymi dziećmi tłumaczyć tego nie muszę, ale jeśli ten post czyta jakiś rodzic, wyjaśniam powody dla których do sali przedszkolnej rodzice i opiekunowie powinni mieć swoisty zakaz wstępu. 

  • zarazki: bakterie, wirusy i grzyby są wszędzie wokół nas. Nie jest tajemnicą, że najwięcej znaleźć ich można na ulicach. Odchody psów, kotów, ptaków i innych zwierząt, ślina, smarki, flegma, inne płyny ustrojowe... Wszystko to spotkacie na obojętnie jakim przykładowym polskim chodniku. W większości krajów azjatyckich buty zdejmuje się już przed wejściem do domu! Tutaj poniżej do pobrania zamieszczam 4 wersje plakatów informujących o zakazie wstępu w butach do sali, bo z tym póki co większość osób ma największy problem:
  • rozpraszanie: w przedszkolu panuje stały i raczej niezmienny schemat dnia, wprowadzony po to, żeby zapewnić dzieciom poczucie bezpieczeństwa, zasady oraz porządek. Każda grupa ma swoje rytuały, ważne elementy, które współtworzą jej charakter i nią samą. Kiedy ktoś się z tego schematu wyłamuje, np. rodzic wchodzi i przerywa zajęcia, zaczyna obserwować dzieci podczas zdarzenia, którego szerszego kontekstu nie rozumie, pojawia się bałagan. W przedszkolu razem z rówieśnikami i uśmiechniętymi paniami jest cudownie, ale każde dziecko na koniec dnia i tak marzy wyłącznie o ramionach ukochanej mamy czy uwielbianego taty. Wyobraźmy sobie, że taki Michaś ma zły dzień,  bo dzieciom też się takie mogą zdarzyć, pokłócił się z kolegą, niechcący zaliczył wywrotkę, chce tylko przytulić się do swojego rodzica i znaleźć z powrotem w swoim pokoju. Aż tu nagle pojawiają się rodzice innych dzieci, które wychodzą do domu, dzieci rzucają się w ich ramiona, a Michaś zostaje sam, mama albo tata stoją w korku, ich nieobecność się przedłuża, Michaś przecież nie bardzo rozumie jeszcze pojęcie czasu i niezupełnie się w czasie orientuje... Ciężko wówczas nawet najbardziej doświadczonym nauczycielom Michasia w stu procentach pocieszyć i czymś zająć.

  • wybiórczość: praca z dziećmi wymaga naprawdę sporo nakładów energii. Czasem moment, w którym do sali wchodzą rodzice jest jednocześnie chwilą, w której po nieprzerwanych pięciu godzinach dbania o bezpieczeństwo, podcierania pup, organizowania zajęć, zabaw, śpiewania, mówienia i opieki, nauczyciele znajdują 5 minut na zwykły odpoczynek na krześle, a później są posądzani o to, że pewnie przez cały dzień nic nie robią, tylko siedzą i piją kawę. 

  • odwracanie uwagi: rozumiem, że momenty przyprowadzania i odbioru dziecka są jedynymi podczas których rodzicom wydaje się, że nauczyciele mają czas na rozmowę i odbiór ważnych informacji, ale jednocześnie wszelkie takie sytuacje odwracają uwagę nauczycieli od dzieci - a kto ma podczas takich chwil dbać o bezpieczeństwo? - lub opóźniają rozpoczęcie zajęć, co jak wspomniałam we fragmencie o rozpraszaniu, wprowadza bałagan (dlatego uważam, że wszelkie rozmowy powinny być wcześniej umawiane).

Nie traktuję rodziców jak wrogów, nie mam przed nimi nic do ukrycia i z chęcią podzielę się wszystkimi dostępnymi informacjami, ale jednak przedszkole to miejsce publiczne, w którym staramy się dzieci uczyć pewnych zachowań, a takie wchodzenie jak do sklepu, kiedy się chce i jak się chce uważam za niezbyt właściwe...

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? 

sobota, 7 lipca 2018

Prezenty - kalendarz urodzin do pobrania


Przed Wami nowa, prosta i efektowna wersja kalendarza urodzinowego, tym razem w wersji z prezentami :) 

Jak użyć?

Każdy z prezentów odpowiada jednemu z miesięcy, drukujemy wszystkie plansze, naklejamy na brystol, a na metkach zapisujemy imiona i dokładne daty urodzin dzieci, doklejamy je do prezentów. Na górę naklejamy tytuł i gotowe :)

Plansze z prezentami pobierzecie tutaj:


Z kolei tytuł i metki poniżej:



  • Poprzednią wersję kalendarza z babeczkami, zobaczycie tutaj:


czwartek, 5 lipca 2018

Kiedy odejść z pracy?



Dla wielu z nas praca stanowi źródło satysfakcji i spełnienia. Wszystko układa się dobrze, dopóki w miejscu pracy mamy zapewniony rozwój i czujemy się w nim świetnie. Pojawiają się nowe wyzwania, którym dajemy radę podołać, a czas płynie szybko jak z bicza strzelił.

Co jednak zrobić, kiedy na myśl o pracy boli nas brzuch? Kiedy gorsze dni przeciągają się w tygodnie, a uśmiech na twarzy zaczyna przypominać wymuszony grymas?

Ludzkie sytuacje są bardzo różne i nie każdy może sobie pozwolić na porzucenie lub zmianę stanowiska. Ale czasem mimo wszystko warto zrobić research w okolicy lub choćby otworzyć się na taką możliwość, żeby poprawiło nam się samopoczucie i być może przyciągniemy nowe miejsce zatrudnienia jak magnes albo zaczniemy szukać gdzieś, gdzie wcześniej nie widzieliśmy przed sobą perspektyw. 

Co może spowodować, że czas pomyśleć o innym zajęciu?

  • Atmosfera

W pracy spędzamy (niestety) większość naszych dni, więc to, jak się na miejscu czujemy jest niezwykle istotne! Dlatego tak ważne są pozytywne relacje pomiędzy pracodawcami i poszczególnymi pracownikami. Wiadomo, że tam gdzie grupa ludzi, nie da się uniknąć sporów i konfliktów, ale jeśli niezdrowe sytuacje powtarzają się często, a Ty codziennie szlochasz w poduszkę, to znaczy, że dzieje się coś niedobrego. W pracy nie powinno być miejsca na zawiść, prowadzenie wyścigu szczurów, brak chęci pomocy, wyśmiewanie czy podlizywanie się dyrektorstwu. 

  • Bardzo niskie zarobki

Zawód nauczyciela nie należy do najlepiej opłacanych. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie chce zostać nauczycielem dla pieniędzy. Są jednak granice pomiędzy średnimi, ale nadal godnymi zarobkami, a całkowitym wyzyskiem. Rozpoczynając poszukiwania pracy, dostawałam oferty ze stawką 1100-1200 zł na rękę za cały etat, z ponad godzinnym dojazdem na miejsce i umową o dzieło. Słyszałam również o osobach, które pracowały za 6 zł za godzinę. Ktoś może powiedzieć: "Nigdy bym na to nie poszła/poszedł!", ale jak wspomniałam we wstępie, zdarzają się różne sytuacje. Czasem takie warunki wiążą się z jedyną możliwością zarobku w okolicy. W pierwszej pracy nie zarabiałam kokosów, warunki były bardzo trudne do ogarnięcia dla młodej i niedoświadczonej osoby, a później jeszcze odkryłam, że koleżanki pracujące w tym samym miejscu, na tych samych stanowiskach zarabiają znacznie więcej. Dlatego jeśli Wasza kieszeń po jakimś czasie nie zacznie się napełniać, polecam rozejrzeć się za czymś innym. Jeżeli macie taką możliwość przyjmijcie również zasadę "kolejna praca - wyższa płaca" albo przynajmniej - "kolejna praca - większe perspektywy". Rachunki same się nie zapłacą, a nikt nie chce żyć z dnia na dzień tylko po to, żeby przeżyć. 

  • Fatalny dyrektor 

To temat rzeka. Nie wszystkie osoby, które zajmują stanowisko dyrektora jakiejś placówki, powinny piastować taką funkcję. Ktoś może mieć mnóstwo kwalifikacji, a jednak nie posiadać cech osobowości, żeby pełnić kierownictwo nad grupą ludzi. Nieodpowiedni dyrektor sprawi, że nawet jeśli dzieci są super, rodzice są super, budynek jest super, współpracownicy są super, nasza praca będzie przypominała piekło. Nie mam danych statystycznych, ale jako osoba poruszająca się po forach nauczycielskich i mająca sporą liczbę znajomych nauczycieli, a także współpracująca z różnymi specjalistami, wnioskuję, że najczęstszymi zarzutami pod adresem dyrektorów są nierówne traktowanie pracowników oraz stawianie własnego interesu ponad potrzeby dzieci i pracowników oraz mobbing. Dobry dyrektor powinien być sprawiedliwy, obiektywny oraz najzwyczajniej w świecie starać się, żeby wszystkie założone zadania ze sobą współgrały.

  • Narażanie na niebezpieczeństwo

Miejsca lub osoby podejmujące się opieki i nauki nad dziećmi powinny zapewniać bezpieczne i higieniczne warunki do ich sprawowania. Tak jest w teorii. W praktyce, jak wiemy z mediów oraz wyznań zatrwożonych nauczycieli i opiekunów bywa różnie. Non stop spotykam się z wypowiedziami osób, które np. są same przez cały dzień z grupą 25 dzieci. Do sal których nieodpowiedzialni dyrektorzy przynoszą niebezpieczne w tak licznej grupie zabawki lub nalegają na branie udziału w nie do końca bezpiecznych procederach, typu puszczanie dzieci bez opieki do łazienki podczas pobytu na podwórku. Musimy mieć na uwadze, że jeśli ktoś pod naszą opieką ulegnie wypadkowi, możemy zostać obarczeni odpowiedzialnością karną za niedopełnienie obowiązków. Podejmując pracę w miejscu, w którym bezpieczeństwo schodzi na dalszy plan, a na pierwszy wysuwają się pieniądze, warto jest mieć to na uwadze. Życie zniszczyć sobie bardzo łatwo, odbudować niekoniecznie.

  • Obarczanie zadaniami niezwiązanymi z zajmowanym stanowiskiem

Standardowe obowiązki przeciętnego nauczyciela zamieszczone w umowie o pracę to: realizacja zajęć dydaktycznych zgodnie z obowiązującą w Polsce podstawą programową, pełnienie obowiązków opiekuńczo-wychowawczych, prowadzenie dokumentacji pedagogicznej, dbanie o kontakt z rodzicami i o przepływ informacji o rozwoju dzieci, dbanie o powierzony sprzęt i mienie, przestrzeganie regulaminów wewnętrznych. Czasem w praniu okazuje się, że to dopiero wierzchołek góry lodowej, ponieważ pracodawca wymaga jeszcze bycia pełnoetatową sprzątaczką, kucharką, pracownikiem cateringu, nauczycielem tańca, rytmiki, zajęć teatralnych, logopedą, psychologiem, angielskiego oraz nauczycielem wspomagającym! Czyli człowiekiem orkiestrą. Oczywiście bez żadnych dodatków finansowych czy pytania o zgodę. A to i tak lajtowe przykłady. Czytałam kiedyś o szefie, który wymagał od swojego pracownika robienia zakupów spożywczych i odbierania dziecka ze szkoły. Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest jasne postawienie granic albo ewakuacja do innej pracy. Nikt nie ma prawa wymagać od nas czegoś więcej, niż to co przewidziane w umowie. 

  • Niedocenianie

Starasz się, wychodzisz z pracy ostatnia/-i, siedzisz do późna, żeby przygotować potrzebne materiały, wykonujesz nadprogramowe zadania, a w efekcie dyrekcja chwali dekoracje w świetlicy wykonane przez praktykantkę a propozycja awansu wędruje do koleżanki, która Twoim zdaniem jest bardzo miła, ale nic poza tym. Każdy z nas chce czuć się potrzebny i doceniany, to naturalne ludzkie potrzeby. Nie zrozum mnie źle - i tak nikt nie doceni Ciebie lepiej niż ty sama/-a. Być może Twoje wiecznie bycie w cieniu innych wynika z nieśmiałości, braku zaznaczenia granic i sprawiasz wrażenie osoby, której wszystko przychodzi bardzo łatwo oraz nie dziękujesz za miłe słowa, więc inni nie widzą powodu, żeby za cokolwiek dziękować Tobie. Być może to wina wspomnianej wcześniej atmosfery albo jeszcze jakichś innych czynników, ale zawsze warto szukać miejsca, w którym ktoś doceni nasze wysiłki.

  • Długotrwały stres

Długotrwały stres dosłownie zżera nas od środka. Pojawia się depresja, problemy ze snem i trawieniem, problemy z koncentracją, wzrasta ryzyko pojawienia się zaburzeń układu krwionośnego i na tle seksualnym. Praca, która w taki sposób wpływa na wszystkie nasze układy może jedynie wykończyć, a to znaczy, że nie jest warta naszego zdrowia. 

wtorek, 3 lipca 2018

Etykiety na zabawki do druku



Porządek w sali to zdecydowanie coś co bardzo ułatwia organizację dnia i całokształt pracy.

Przygotowałam 14 etykiet, które obejmują: kręgle, lalki, gry planszowe, puzzle, roboty, piłki, maskotki, instrumenty, samochody, książki, klocki, pacynki, dinozaury, lupy. 

Etykiety wystarczy wydrukować, zalaminować i nakleić na miejsca przechowywania zabawek :) 

Osobiście do przechowywania polecam takie oto kwadratowe miski:




fot. pakfolzakopane.pl

Są bardzo tanie i można je znaleźć w naprawdę rozmaitych kolorach. 

Oprócz misek świetnie sprawdzają się plastikowe zamykane pudełka, np. takie jak te:




fot. allegro.pl

Nie jestem fanką trzymania i eksponowania zabawek na półkach z kilku powodów:

  • zbiera się na nich kurz;
  • widoczne zabawki odwracają uwagę podczas zajęć;
  • sala "poobstawiana" zabawkami sprawia wrażenie nieuporządkowanej i chaotycznej;
  • mało kto lubi sprzątać, zwłaszcza małe dzieci; sprzątanie przebiega szybciej, jeśli mogą wrzucić zabawki do pudełka, niż męczyć się z ustawianiem ich na półkach. 


Aby pobrać etykiety kliknijcie poniżej:




Jakie są Wasze sposoby przechowywania zabawek w sali? Podzielcie się patentami w komentarzach!

poniedziałek, 2 lipca 2018

Zabawki dla 3-latków



Zabawki dla dzieci, szczególnie tych najmłodszych, to temat rzeka. Obecnie na sklepowych półkach znajdziemy niemalże wszystko. Sama mam w swoich zbiorach ogrom gadżetów, zabawek i rozmaitych, często nieszablonowych pomocy. Jednak gdybym miała sama wybierać zabawki do sali przedszkolnej, szczególnie dla dzieci najmłodszych, wcale nie stawiałabym na ilość.

W przedszkolach w których pracowałam, podejście do zabawek było różne. Nie jest to jednak miejsce, w którym będę oddawała się krytyce poprzednich miejsc pracy. 

Jako nauczyciel i wychowawca, wybierając zabawki do mojej sali, po pierwsze chciałabym, żeby rozwijały w dzieciach wyobraźnię i kreatywność. 


Na mojej liście na pewno znalazłyby się:

  • klocki waflowe

Małe, średnie, duże. Są po prostu genialne. Dzieci budują z nich naprawdę niesamowite rzeczy: kuchnię, łóżko, garaże, wieże, pudełka. 

  • klocki drewniane

Za ich wyborem przemawiają głównie trwałość i małe ryzyko połknięcia, możliwość zbudowania bardzo prostych rzeczy typu pociągi albo bardzo skomplikowanych, np. zamków, domków. Dzieci często używają ich jako zamienników jedzenia, pieniędzy, postaci, zwierząt. 


  • płócienne worki lub wiaderka

3-latki uwielbiają ładować mniejsze przedmioty do innych, udawać, że to ich plecaki lub torby z zakupami. 

  • figurki

Oczywiście nie wielkości tych z Kinder Jajka ;) Przydają się do prób zabaw tematycznych opartych o tematykę aktualnie omawianych na zajęciach zagadnień, np. zwierzęta: leśne, morskie, owady, egzotyczne, dinozaury, planety, ciało człowieka. Rozbudzają też naturalną ciekawość dzieci. 

  • piłki 

Najlepiej pluszowe, żeby zminimalizować straty w ludziach i przedmiotach ;)

  • materiały plastyczne

Dzieci uwielbiają prace plastyczne! W domu nie zawsze mają możliwość je wykonywać, rodzice boją się, że ich dziecko się pobrudzi, albo zapaskudzi wszystko wokół, więc warto zapewnić im taką możliwość w przedszkolu czy żłobku. Obłóżcie stół starymi gazetami, folią lub ceratą i dajcie maluchom klej, nożyczki, plastelinę i kolorowe kartki. Cisza i zaangażowanie na 100%!

  • autka, misie i lalki

Zarówno dla chłopców jak i dla dziewczynek. Autka najlepiej drewniane i średniej wielkości. Misie pluszowe i w różnych rozmiarach. Co do lalek, kontrowersyjnie polecę i Barbie i małe bobasy. Znam mnóstwo osób, które bawiło się Barbie i wydają się całkiem normalne ;)

  • mała kuchnia i zabawkowe jedzenie

Kuchnię najlepiej wybrać drewnianą z jak najmniejszą ilością elementów, którymi można kręcić i je oderwać ;) Garnków i naczyń kupować nie trzeba, możecie przynieść nieużywane z domu lub poprosić o nie rodziców dzieci. Jeśli chodzi o jedzenie, dzieci mogą używać zamiast niego klocków drewnianych. Jednak jeśli placówkę na to stać, na rynku znajdziecie duży wybór jedzeniowych pluszaków. 

  • głośnik lub magnetofon

Zabawki bardziej dla nauczycieli, ale jednak... 3-latkom trudno usiedzieć w miejscu, aby ich zabawy ruchowe miały trochę więcej ładu i składu, polecam stworzenie sobie składanki piosenek pokazywanek i dziecięcych przebojów. Możecie je włączyć w dowolnym momencie, dzieci na pewno skorzystają z okazji. 


Czego nie polecam?


  • gier planszowych i wieloelementowych

3-latki są na nie po prostu za małe. Proste gry planszowe sprawdzą co prawda na terapii albo w pracy 1 na 1, ale nie dla całej grupy dzieci. 

  • puzzli

Wiele osób kupuje dzieciom puzzle. Moim zdaniem po 1 trudno upilnować wszystkie elementy przy dwudziestce dzieci, po drugie tradycyjne puzzle wcale nie rozwijają percepcji wzrokowo-ruchowej. Jeżeli chcecie, aby dzieci rozwijały percepcję wzrokową, wydrukujcie i zalaminujcie kilka obrazków, po czym potnijcie je na pionowe lub poziome paski, zaczynając od dwóch elementów. 

  • aut z napędem (i dużych rzeczy z kołami)

Praca z grupą małych ludzi nie należy do najcichszych, nie warto dodawać do niej napędzanych aut, wózków czy innych "kółek" - wywołują okropny hałas, kłótnie i zwiększają ryzyko przewrócenia się lub uderzenia. 

  • zabawek podwórkowych

Zjeżdżalniom, domkom, w których zmieści się duża liczba dzieci, mini trampolinom, skoczkom w sali... mówię zdecydowane NIE. Dlaczego pozostawiam Waszej wyobraźni ;)


Jakie zabawki znajdują się w Waszych salach? Jakie uważacie za najbardziej przydatne a jakie byście wyrzucili?

Skarb starego pirata - gra planszowa do pobrania


O tym, że wszyscy kochają piratów świadczy ogrom filmów i seriali o pirackiej tematyce oraz ekscytacja podczas pirackich zabaw wśród najmłodszych :)

Zabaw tematycznych znajdziecie w internecie mnóstwo, natomiast ja mam dla Was grę planszową "Skarb starego pirata". W pliku znajdziecie wersję kolorową z zasadami przygotowanymi przeze mnie oraz czarno-białą z miejscem na pokolorowanie i zasady wymyślone przez Waszych podopiecznych. 

Grę pobierzecie poniżej:





Dajcie znać czy gra się spodobała❣

niedziela, 1 lipca 2018

Lodowe emocje - materiały do druku


Zajęć z emocjami nigdy nie za wiele! Lody natomiast pasują do panującego obecnie lata :) 

W pliku znajdziecie karty z emocjami na lodach i dwie karty pracy.

Pobrać możecie wszystko poniżej: