Titek poznaje przedszkole Ula Młodnicka Aga Waligóra - recenzja
Mój synek od września rozpoczyna przygodę z przedszkolem.
Mimo że oczywiście wiem, co i jak, a przynajmniej teoretycznie wiem, na co powinnam być przygotowana, z chęcią przygarniam wszystkie rady, pomysły i rzeczy, które mogą okazać się pomocne podczas adaptacji.
Bo jedno to znać zasady: nie przeciągać pożegnania, mówić dziecku konkretnie, kiedy wrócę, nie straszyć przedszkolem i nie pakować własnego napięcia do plecaka razem z kapciami. Drugie to być mamą dziecka, które rzeczywiście ma zaraz przekroczyć próg przedszkola, kiedy teoria zamienia się w praktykę i pojawia się podejście osobiste.
Po bardzo entuzjastycznym przyjęciu zarówno przeze mnie i jak i synka książki „Titek na placu zabaw” w nasze ręce trafiła kolejna część przygód wesołego bohatera – „Titek poznaje przedszkole” autorstwa Uli Młodnickiej, z ilustracjami Agi Waligóry.
Uważam ją za wartościową pozycję dla dzieci, które przygotowują się do rozpoczęcia przedszkola, ale także dla rodziców, którzy chcą mądrze towarzyszyć im w tym ważnym momencie.
Już po pierwszym czytaniu pomyślałam też, że „Titek poznaje przedszkole” bardzo dobrze sprawdziłby się podczas pierwszych zajęć adaptacyjnych. To jedna z tych książek, które nie tylko opowiadają historię, ale naturalnie otwierają rozmowę.
Tak. Książka pokazuje dziecku, jak może wyglądać pierwszy dzień w przedszkolu, oswaja rozstanie z rodzicem, pomaga nazywać emocje i przypomina, że w nowym miejscu można poprosić dorosłego o pomoc. Nie straszy, ale też nie udaje, że każda chwila od początku będzie łatwa.
Przedszkole może stać się przygodą, ale nie zawsze od razu
Rozpoczęcie przedszkola jest dużą zmianą. Nowe miejsce, obcy dorośli, grupa dzieci, inne zasady, wspólne posiłki, samodzielność i przede wszystkim rozstanie z mamą lub tatą. Dla statystycznego trzylatka czy czterolatka to naprawdę sporo wydarzeń jak na jeden poranek.
Dlatego nie przekonuje mnie opowiadanie dzieciom wyłącznie o tym, że w przedszkolu będzie cudownie, kolorowo i fantastycznie, a one od pierwszego dnia znajdą dziesięcioro przyjaciół i zapomną, że kiedykolwiek miały rodziców. Oczywiście warto budować pozytywne nastawienie, ale dziecko ma też prawo czuć niepewność, smutek czy tęsknotę i należy ich demonizować.
Właśnie to podoba mi się w historii Titka. Bohater jest ciekawy przedszkola, ale nie oznacza to, że nie towarzyszą mu trudniejsze emocje. Przed nim nowe miejsce i pierwsze rozstanie. Nawet jeśli przedszkole zna już z opowieści starszej siostry, teraz sam musi sprawdzić, jak to wszystko wygląda.
Plan dnia pierwszego dnia w przedszkolu
Razem z Titkiem przygotowujemy potrzebne rzeczy, pakujemy plecak i wyruszamy do przedszkola. Poznajemy salę, inne dzieci oraz nauczycielkę. Towarzyszymy bohaterowi również w chwili pożegnania z mamą.
Historia pokazuje później zwyczajną przedszkolną codzienność: wspólną zabawę, rozmowy, posiłek, nawiązywanie pierwszych znajomości i oczekiwanie na powrót rodzica.
Dzięki temu przedszkole przestaje być abstrakcyjnym miejscem, o którym dorośli ciągle mówią, ale którego dziecko jeszcze tak naprawdę nie zna. Można zobaczyć, co znajduje się w sali, co robią dzieci, jak wygląda wspólny posiłek i do kogo można zwrócić się po pomoc.
Emocje dziecka podczas adaptacji do przedszkola
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki zostały przedstawione emocje bohatera. Titek nie musi natychmiast przestać tęsknić, być dzielny i z szerokim uśmiechem pobiec do zabawy tylko dlatego, że dorośli tak by chcieli.
Jego uczucia są zauważone i potraktowane poważnie. Jednocześnie historia nie zatrzymuje się na lęku. Krok po kroku pokazuje dziecku, że w nowym miejscu można poczuć się coraz pewniej, poznać kogoś sympatycznego i znaleźć zajęcie, które sprawi przyjemność.
Dziecko otrzymuje tutaj kilka bardzo ważnych komunikatów:
Możesz tęsknić za rodzicem. Możesz nie wiedzieć, co zrobić. Możesz potrzebować czasu. Możesz poprosić o pomoc. Trudna emocja nie oznacza, że przedszkole jest złe ani że sobie nie poradzisz.
To wydaje mi się znacznie bardziej wspierające niż powtarzanie dziecku, że „duże dzieci nie płaczą” albo że „wszyscy inni jakoś dają radę”. Każde dziecko przechodzi adaptację inaczej. Jedno wejdzie do sali bez oglądania się za siebie, inne będzie potrzebowało wielu spokojnych pożegnań i sporo czasu na zbudowanie poczucia bezpieczeństwa.
Ważna rola nauczyciela w adaptacji przedszkolnej
Na uwagę zasługuje również sposób przedstawienia nauczycielki. Pani nie naciska na Titka i nie oczekuje, że chłopiec od razu włączy się do zabawy. Jest obok, obserwuje, wspiera i daje mu poczucie, że może się do niej zwrócić.
Dla przyszłego przedszkolaka jest to bardzo ważna informacja: kiedy mamy i taty nie ma w sali, nadal pozostaje obok dorosły, który pomoże w trudnej sytuacji.
Myślę, że to również dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem. Można wcześniej powiedzieć mu, że jeśli będzie tęskniło, czegoś nie znajdzie, będzie chciało skorzystać z toalety albo ktoś zrobi mu przykrość, może podejść do pani i poprosić o pomoc.
Aktywne czytanie
Książki o Titku lubię za dodatkowe elementy, które sprawiają, że dziecko nie jest jedynie słuchaczem opowieści. Na dole stron znajdują się pytania i zadania aktywizujące. Można wyszukiwać szczegóły na ilustracjach, odpowiadać na pytania, wykonywać proste polecenia i zastanawiać się nad tym, co czują bohaterowie.
W przypadku dziecka takie dodatki naprawdę robią różnicę. Dzięki nim książka nie kończy się wraz z ostatnim zdaniem na stronie. Możemy zatrzymać się przy ilustracji, porozmawiać, coś odnaleźć albo odnieść przedstawioną sytuację do tego, co już niedługo wydarzy się u nas.
W książce pojawiają się również wierszyk na pożegnanie, piosenka o Titku oraz propozycje zabaw, które można wykorzystać w drodze do przedszkola.
Ilustracje, przy których dziecko ma co oglądać
Ilustracje Agi Waligóry są kolorowe, ciepłe i pełne szczegółów. Nie pełnią wyłącznie funkcji ozdobnej. Pokazują emocje bohaterów, przedszkolną salę, wspólny posiłek, zabawę i różne reakcje dzieci.
Można przy nich zatrzymać się na dłużej i porozmawiać nie tylko o samym przedszkolu, ale również o tym, że dzieci mogą mieć odmienne zainteresowania, lubić inne zabawy i potrawy, potrzebować więcej lub mniej czasu na dołączenie do grupy. Mój syn chętnie przyglądał się kolejnym scenom i wykonywał zadania.
Wskazówki dla rodziców przyszłych przedszkolaków
Na końcu książki znajduje się część skierowana do rodziców. Wskazówki są konkretne i przypominają o rzeczach, które naprawdę mogą mieć znaczenie podczas adaptacji.
Mowa między innymi o rozwijaniu samodzielności, wcześniejszym oswajaniu dziecka z placówką, spokojnym przygotowaniu pierwszego poranka, krótkim pożegnaniu, dotrzymywaniu obietnic i unikaniu porównywania dziecka z innymi.
Szczególnie ważne wydaje mi się ustalenie z dzieckiem, kiedy zostanie odebrane, i rzeczywiste dotrzymanie tej umowy. Dla dorosłego „przyjdę po obiedzie” może być zwykłym zdaniem. Dla dziecka to punkt orientacyjny, którego będzie się trzymało przez cały dzień.
W teorii wiele z tych zasad jest mi znanych. Mimo to dobrze mieć je zebrane w jednym miejscu i przeczytać jeszcze raz przed wrześniem. Zwłaszcza że adaptacja dotyczy nie tylko dziecka. Rodzic też może czuć niepokój, smutek.
Czy książka pomaga przygotować dziecko do przedszkola?
Nie traktuję tej książki jako cudownego sposobu, który zagwarantuje nam bezproblemową adaptację. Takich sposobów po prostu nie ma. Widzę w niej jednak bardzo dobre narzędzie do rozmowy, oswajania przedszkolnej codzienności i budowania w dziecku poczucia, że cokolwiek będzie czuło, nie zostanie z tym samo.
My z pewnością będziemy wracać do tej historii jeszcze wiele razy przed wrześniem.
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję, że jesteś! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :)