TRYB JASNY/CIEMNY

Niewidzialne ofiary: Jak choroba alkoholowa kradnie dzieciństwo i niszczy więzi

dziecko

Kiedy myślimy o alkoholizmie, najczęściej przed oczami staje nam obraz osoby uzależnionej. Widzimy jej upadek, problemy zdrowotne czy kłopoty w pracy. Jednak alkoholizm nigdy nie jest chorobą jednej osoby. To schorzenie systemowe, które niczym toksyczna mgła otacza wszystkich domowników, przenikając najgłębsze struktury życia rodzinnego. Najbardziej bezbronnymi ofiarami tej sytuacji są dzieci, które – choć same nie piją – ponoszą ogromne koszty emocjonalne i psychiczne, często dźwigając ten ciężar przez resztę swojego życia. Zrozumienie mechanizmów działających w takiej rodzinie jest pierwszym krokiem do przerwania milczenia i szukania pomocy.

Dom zbudowany na niepewności

Podstawowym fundamentem, którego potrzebuje każde dziecko do prawidłowego rozwoju, jest poczucie bezpieczeństwa. W domu, w którym rządzi alkohol, bezpieczeństwo staje się towarem deficytowym, a życie przypomina stąpanie po polu minowym. Codzienność rodziny z problemem alkoholowym charakteryzuje się skrajną nieprzewidywalnością. Dziecko nigdy nie wie, co zastanie po powrocie ze szkoły. Czy rodzic będzie trzeźwy i miły, czy pijany i agresywny, a może nieobecny lub pogrążony w alkoholowym śnie? Ta ciągła niepewność wywołuje stan permanentnego napięcia i lęku. W rezultacie dom przestaje być azylem, a staje się miejscem ciągłej walki o przetrwanie. Dzieci w takich rodzinach wykształcają w sobie nadmierną czujność. Uczą się bezbłędnie odczytywać nastroje rodzica po sposobie przekręcania klucza w zamku czy tonie głosu. Ta umiejętność, choć pozwala przetrwać trudne chwile, jest ogromnym obciążeniem dla rozwijającego się układu nerwowego, prowadząc często do przewlekłego stresu i problemów psychosomatycznych.

Zamiana ról i utracona beztroska

Jednym z najbardziej niszczących zjawisk w rodzinie alkoholowej jest parentyfikacja, czyli odwrócenie ról. Rodzic uzależniony, zajęty piciem lub lecheniem kaca, abdykuje ze swojej funkcji opiekuna. Często drugi rodzic, tak zwany współuzależniony, jest tak pochłonięty próbami ratowania partnera lub ukrywania problemu, że również staje się emocjonalnie niedostępny. W tę pustkę wchodzi dziecko. Bardzo często najstarsze rodzeństwo przejmuje obowiązki dorosłych, opiekując się młodszymi braćmi i siostrami, dbając o zakupy, porządki, a nawet o trzeźwość rodzica. Takie dzieciństwo zostaje drastycznie skrócone. Zamiast zabawy, nauki i beztroski, dziecko otrzymuje bagaż odpowiedzialności, którego nie jest w stanie unieść. Mali dorośli uczą się, że ich własne potrzeby są nieważne, a na miłość i uwagę trzeba zasłużyć, naprawiając błędy dorosłych. To przekonanie o konieczności bycia "dzielnym" i samowystarczalnym często blokuje umiejętność proszenia o pomoc w przyszłości.

Prawo milczenia i izolacja społeczna

Rodzina z problemem alkoholowym funkcjonuje często jak oblężona twierdza, kierując się trzema niepisanymi zasadami: nie mów, nie ufaj, nie czuj. Dzieci szybko uczą się, że to, co dzieje się w domu, jest wstydliwą tajemnicą, której nie wolno zdradzić nikomu na zewnątrz. Wstyd staje się dominującym uczuciem, paraliżującym relacje z rówieśnikami. Zaproszenie kolegi czy koleżanki do domu wiąże się z ryzykiem kompromitacji, dlatego dzieci alkoholików często wybierają izolację. To milczenie ma jeszcze jeden tragiczny wymiar. Dziecko, któremu zakazuje się mówić o problemie, zaczyna zaprzeczać własnym uczuciom. Skoro rodzic udaje, że wszystko jest w porządku, a drugi rodzic to tuszuje, dziecko zaczyna wierzyć, że jego strach i smutek są nieuzasadnione. Prowadzi to do głębokiego zaburzenia kontaktu z własnymi emocjami, co w dorosłym życiu może skutkować trudnościami w budowaniu bliskich, szczerych relacji.

Długofalowe skutki i syndrom DDA

Wpływ wychowania w rodzinie alkoholowej nie kończy się wraz z wyprowadzką z domu. Bagaż doświadczeń zabrany z takiego domu jest często określany mianem syndromu DDA, czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików. Osoby te w dorosłym życiu często zmagają się z niskim poczuciem własnej wartości, lękiem przed odrzuceniem oraz chorobliwą potrzebą kontroli. Schematy wyniesione z domu, takie jak branie winy na siebie czy wchodzenie w relacje z osobami toksycznymi, są nieświadomie powielane. Często dorosłe dzieci alkoholików mają trudności z określeniem tego, co jest normą w relacjach międzyludzkich. Przez lata funkcjonowania w chaosie, stabilizacja i spokój mogą wydawać się im nudne lub wręcz podejrzane, co popycha je w stronę ryzykownych zachowań lub burzliwych związków. Bez przepracowania traumy, echo dzieciństwa może rezonować przez całe dorosłe życie.

Przerwanie cyklu jest możliwe

Mimo tak trudnego obrazu sytuacji, historia rodziny z problemem alkoholowym nie musi być historią bez nadziei. Najważniejszym krokiem jest uświadomienie sobie, że alkoholizm to choroba, za którą dziecko nigdy nie ponosi winy. Nie można jej wywołać, nie można jej kontrolować i nie można jej wyleczyć za kogoś. Zrozumienie tego jest kluczem do wyzwolenia się z pułapki współuzależnienia. Dla dzieci i partnerów osób uzależnionych istnieje wiele form wsparcia. Terapia indywidualna, grupy wsparcia takie jak Al-Anon (dla bliskich alkoholików) czy Alateen (dla młodzieży) oferują przestrzeń do podzielenia się swoim bólem i nauki nowych, zdrowych mechanizmów funkcjonowania. Szukanie pomocy nie jest oznaką słabości, lecz aktem odwagi i walki o siebie. Nawet jeśli alkoholik nie zdecyduje się na leczenie, rodzina może odzyskać równowagę i spokój, stawiając granice i dbając o własne zdrowie psychiczne.

Źródło: medycznydetoks.pl

Komentarze


Polecam


Copyright © Dzieckiem bądź